Jeszcze parę lat temu fryzjer był przede wszystkim rzemieślnikiem. Dzisiaj coraz częściej staje się też edukatorem, doradcą, psychologiem, a nawet specjalistą od budowania pewności siebie. W świecie, w którym trendy zmieniają się szybciej niż pory roku, a w mediach społecznościowych codziennie kreowane są nowe, klienci oczekują już nie tylko pięknej fryzury, ale też otwartości, świadomości i profesjonalnego poprowadzenia przez cały proces zmiany.
Łukasz Pustułka, właściciel Pracowni Fryzjerskiej Łukasz Pustułka w Starym Sączu oraz edukator marki Alter Ego, dzieli się z nami swoimi refleksjami na temat branży beauty i rynku fryzjerskiego, a także odpowiada na pytanie: czym tak naprawdę jest dzisiaj usługa fryzjerska?
“Świadomość staje się dziś najważniejszą wartością w branży – zarówno po stronie klienta, jak i samego fryzjera”
Jak mówi Pustułka, “obecnie mamy do czynienia z klientem świadomym, który jest w stanie sam się edukować. Czyta, ogląda materiały video, powiększa swoją wiedzę na temat pielęgnacji i zabiegów fryzjerskich. A to wymusza rozwój również na fryzjerach, co jest piękne i bardzo potrzebne”. To podejście wyraźnie definiuje także jego własną drogę zawodową. Bo chociaż dzisiaj prowadzi nowoczesny salon, szkoli fryzjerów w całej Polsce i współpracuje z międzynarodowym teamem Alter Ego, jego historia wcale nie zaczęła się od marzeń o salonie fryzjerskim.
„Wiedziałem, że jestem artystą”
W branży fryzjerskiej często można usłyszeć historie o dzieciach układających włosy lalkom, eksperymentujących z włosami czy od najmłodszych lat zafascynowanych światem beauty. U Łukasza wyglądało to zupełnie inaczej.
– „Nie wiedziałem od samego początku, że będę fryzjerem. Nie bawiłem się lalkami, nie czesałem koleżanek. Wiedziałem jednak, że drzemie we mnie dusza artysty”.
Ta artystyczna wrażliwość przez wiele lat znajdowała ujście przede wszystkim w muzyce. Łukasz jest perkusistą i już jako bardzo młody człowiek występował na polskich i zagranicznych scenach.
– „Zawsze chciałem być muzykiem. Ale jednocześnie wiedziałem, że muzyka to w stu procentach moje hobby i nie chcę łączyć jej z drogą zawodową”.
Moment przełomowy przyszedł pod koniec gimnazjum, kiedy trzeba było podjąć pierwszą poważną decyzję dotyczącą przyszłości na rynku pracy. „Musiałem zdecydować, co chcę robić w życiu – mówi. – Miałem szczęście, bo moja kuzynka z Poznania zaprosiła mnie do siebie i pokazała mi świat fryzjerstwa od środka”. To właśnie wtedy po raz pierwszy zobaczył profesjonalny pokaz fryzjerski, i to właśnie tam wszystko zaczęło się zmieniać.
– „Pamiętam ten moment bardzo dokładnie. Coś się we mnie otworzyło. Zrozumiałem, że fryzjerstwo to nie tylko praca przy fotelu z klientką, ale również ogromna wolność artystyczna i możliwość wpływania na to, jak człowiek będzie postrzegany przez kolejne miesiące po wyjściu z salonu”.
To odkrycie stało się początkiem drogi, która dziś doprowadziła go do stworzenia jednego z najbardziej rozpoznawalnych salonów w regionie. Jednak Pracownia Fryzjerska w Starym Sączu nie jest dla niego wyłącznie miejscem pracy. To przestrzeń budowana latami, krok po kroku, z ogromnym zaangażowaniem i bardzo konkretną wizją. Salon liczy dziś 130 metrów kwadratowych, posiada sześć stanowisk damskich, dwa męskie, cztery myjki fryzjerskie i strefę relaksu z fotelami do masażu. Jednak dla Łukasza najważniejsze są nie liczby ani wyposażenie, ale ludzie i atmosfera.
– „To moje marzenie, które spełniam każdego dnia. Zbudowałem mocny team i stworzyliśmy miejsce, które słynie z wyprowadzania na prostą naprawdę trudnych przypadków”.
Edukacja fryzjerska
W jego wypowiedziach bardzo często pojawia się słowo „świadomość”. Dotyczy ono nie tylko klientów, ale także samego fryzjerstwa jako zawodu. Bo według Łukasza współczesny fryzjer nie może być jedynie wykonawcą usługi. Powinien rozumieć chemię produktów, procesy zachodzące we włosach i długofalowe konsekwencje swoich działań.
– “<<Włosy rosną od końcówek, a rozjaśniacz niszczy włosy>> – często w mojej branży muszę <<odczarowywać>> różne przekonania klientek”. Wiele z takich zakorzenionych mitów to jednak nie brak wiedzy, a wynik źle przeprowadzanych zabiegów w przeszłości, np. nieprofesjonalnej dekoloryzacji, która pozostawiła włosy zniszczone i suche. “A dla nas to nie są tylko włosy. To część wizerunku człowieka, jego pewności siebie i codzienności”.
„Mam ADHD zawodowe, nie lubię monotonii”
– “Praca przy fotelu daje mi mnóstwo satysfakcji i stabilizację finansową. Ale na pewnym etapie życia uświadomiłem sobie, że jestem też świetnym logistykiem i lubię mieć kontrolę nad wieloma rzeczami naraz. Stąd właśnie chęć przekazywania mojej wiedzy dalej”.
Potrzeba ciągłego rozwoju i działania skierowała go w stronę edukacji. Dziś prowadzi pokazy i warsztaty fryzjerskie we współpracy z marką Alter Ego, szkoląc specjalistów z całej Polski. I chociaż z perspektywy uczestnika szkolenia wyglądają zwykle efektownie i całkiem prosto, to rzeczywistość edukatora bywa bardzo daleka od perfekcyjnych obrazków z Instagrama.
– „Szkolenia to jedna wielka nieprzewidywalność. Problemy z modelkami, presja czasu, sprzęt, który czasem odmawia posłuszeństwa. Nawet przenośne myjki fryzjerskie potrafią zalać pokoje hotelowe” – śmieje się. A jednak, mimo organizacyjnych wyzwań, szkolenia dają mu ogromną energię i power do działania.
– „Najważniejsze są pierwsze minuty. Jeśli grupa poczuje dobrą energię, zaczyna współpracować, jest aktywna i wtedy uczestnicy naprawdę wynoszą z takiego szkolenia konkretne pomysły na zmiany w swoich salonach”.
Największy problem branży? Pośpiech
Pytany o najczęstsze błędy fryzjerów, odpowiada bez wahania: pośpiech.
– „Przeciętny fryzjer zawsze się spieszy i nie zwraca uwagi na estetykę pracy. To odróżnia go od profesjonalisty”.
Według Łukasza wiele problemów w branży bierze się właśnie z nieustannej presji czasu i źle wycenionych usług. Gdy fryzjer zaczyna pracować mechanicznie lub chaotycznie, cierpi nie tylko klient, ale także jego własne zdrowie.
– „Złe nawyki, niewłaściwa postawa, złe trzymanie nożyczek czy grzebienia – to wszystko przekłada się nie tylko na fryzurę, ale też na choroby zawodowe, na przykład problemy z kręgosłupem. Najtrudniejsze w szkoleniu innych fryzjerów jest nauczenie ich nowych nawyków – w końcu niektóre błędy były przez nich powtarzane latami, – a także świadomości swojej wartości. Często fryzjerzy wiele sobie ujmują w umiejętnościach, wielu z nich nie docenia samych siebie. A ja uważam, że w Polsce poziom fryzjerstwa jest bardzo wysoki. Pracując w międzynarodowym teamie Alter Ego mam możliwość przyglądać się pracy fryzjerów z całego świata i naprawdę widać, że mamy ogromną wiedzę”.
„Nie można być dobrym specjalistą bez zrozumienia filozofii marki, na której się pracuje”
Współpraca z marką Alter Ego nie była przypadkiem. Jak podkreśla Łukasz, dobry fryzjer powinien pracować wyłącznie na produktach zgodnych z jego własną filozofią pracy. “Cenię Alter Ego za naturalne składy i za to, że producenci dbają o ekologię tworząc produkty przyjazne dla środowiska. Oczywiście nie ma jednej marki idealnej, ale Alter Ego ma tak szeroki asortyment, że każdy fryzjer znajdzie tutaj coś dla siebie” – mówi. Jednocześnie bardzo stanowczo rozprawia się z jednym z najczęstszych mitów obecnych w branży, czyli przekonaniem, że „zły efekt” oznacza słaby produkt: „Nie ma złych produktów. Są tylko produkty źle dobrane do potrzeb włosów albo źle użyte. Właśnie dlatego tak mocno stawiamy na szkolenia dla osób, które dopiero wchodzą w markę Alter Ego”.
Klient też musi być edukowany
Według Pustułki ogromnym wyzwaniem na rynku fryzjerskim pozostają nierealne oczekiwania klientów, napędzane przez social media i szybkie metamorfozy publikowane w internecie.
– „Ostatnio ktoś napisał w lokalnej grupie: <<szukam fryzjera, który zrobi mi z czarnych włosów platynowy blond i nie weźmie za to milionów monet>>. Musimy edukować klientów, że nie wszystko jest możliwe” – nawet kiedy w internecie dany pomysł wygląda zupełnie bezproblemowo. Dlatego zdarza mu się wręcz odmawiać wykonania usługi i szukać innych rozwiązań jeśli wie, że po zabiegu włosy będą w gorszym stanie niż przed. To podejście przekłada się również na sam moment sprzedaży produktów. “Wielu fryzjerów – jak zauważa – boi się proponować klientom profesjonalne kosmetyki, obawiając się negatywnej reakcji. Tymczasem odpowiednia pielęgnacja w domu ma przecież duży wpływ na efekt końcowy. Klient często myśli, że taniej kupi coś w drogerii, a później spędza godziny w salonie, próbując ratować włosy po źle dobranych produktach”. W tym kontekście za szczególnie problematyczne uważa modne tonery i kosmetyki „na kilka myć”, które w praktyce często okazują się bardzo trwałe.
– „Dla klientki nałożenie takiego produktu trwa chwilę, ale często jego usunięcie zajmuje wiele godzin i kosztuje dużo więcej. Osobiście bardzo cieszą mnie <<krzywe akcje>> w salonie, bo po prostu lubię jak coś się dzieje, ale nie cieszy mnie, że klientka niepotrzebnie traci przez takie produkty pieniędze”.
“Fryzjer przyszłości będzie bardziej świadomy niż kiedykolwiek”
Mimo wyzwań, Łukasz bardzo pozytywnie ocenia kierunek, w którym rozwija się branża beauty. Obecne trendy – naturalne kolory, zdrowe włosy i większy nacisk na pielęgnację – są według niego najlepszym, co mogło spotkać fryzjerstwo.
– “Trendy w koloryzacji i strzyżeniach zmieniają się dość dynamicznie, ale obecnie popularne są naturalne, miękkie przejścia tonalne. Ciepłe blondy, odcienie karmelu czy miedziane tonacje są na czasie, a w strzyżeniach królują warstwy, swobodne cięcia i dużo luzu. Ja świetnie się w tym odnajduje, bo nareszcie modne są przede wszystkim zdrowe włosy i świadoma pielęgnacja. Wszystko jest bardziej naturalne, świadome i zdecydowanie spokojniejsze”.
Jednocześnie wierzy, że przyszłość branży będzie należała do specjalistów, którzy potrafią budować relacje z klientami oparte na zaufaniu, wiedzy i szczerości.
– „Uważam, że każdy specjalista powinien mieć świadomość jednej, bardzo ważnej rzeczy: nie każdy klient jest dla Ciebie, a Ty nie jesteś dla każdego klienta”.
I właśnie ta szczerość – nawet wtedy, gdy oznacza odmowę wykonania usługi – staje się dziś jednym z najważniejszych wyznaczników profesjonalizmu.
– „Chciałbym, żeby klienci wiedzieli, że dla nas to nie są tylko włosy. To ich ozdoba, coś, co pokazują światu każdego dnia”.